- Strona główna
- Pierwsze wrażenia
- Valor Mortis
- Valor Mortis: co pozostaje po 1,5 godziny rozgrywki – opinia GameRant
Valor Mortis: co pozostaje po 1,5 godziny rozgrywki – opinia GameRant
W skrócie
GameRant spędził godzinę i trzydzieści minut z grą Valor Mortis na Gamescom 2026, soulslashmem z widokiem pierwszoosobowym od studia One More Level. Gra łączy interkonektowaną eksplorację, satysfakcjonujący system parady i brutalną walkę w uchronii napoleońskiej, z bardzo pozytywnymi wrażeniami z pierwszych dwóch odkrytych stref.
Na Gamescom 2026, GameRant miał okazję położyć ręce na Valor Mortis przez półtorej godziny, ze słuchawkami przyklejonymi do uszu, w sesji, która miała trwać sześćdziesiąt minut, ale została przedłużona na prośbę, tak bardzo gra przypadła do gustu. Studio One More Level (twórcy Ghostrunnera) proponuje tu soulslike'a w widoku pierwszoosobowym osadzonego w alternatywnej historii wojen napoleońskich. Na papierze to połączenie intrygowało. W praniu widać wyraźnie, że przekonuje.
Wyjściowy pomysł od razu buduje klimat: William, żołnierz wskrzeszony na zdewastowanym polu bitwy, słyszy w głowie głos Napoleona i musi stawić czoła dawnym towarzyszom broni, którzy stali się zombie. Prawy spust atakuje, R1 unik, L1 blok i parowanie. Na papierze nic rewolucyjnego, ale wykonanie jest znakomite: parowanie wydaje się intuicyjne, satysfakcjonujące i zamienia każdy dobrze rozegrany pojedynek w krwawą, choreografowaną egzekucję. Resztę roboty wykonuje udzwiękowienie, z tym metalicznym „twangiem”, który wznosi się w wysokie tony przy każdym udanym parowaniu.

To, co naprawdę działa według dziennikarza, to powiązanie między eksploracją a walką. Płonące serce odzyskane ze zwłok odblokowuje moc w stylu BioShocka, która otwiera skróty w poziomie – odnajdujemy tu ten poprzeplatany level design, który stanowi siłę najlepszych przedstawicieli gatunku. Pojawienie się pistoletu w drugiej strefie, skalistym kamieniołomie na zboczu góry, ponownie zmienia zasady gry: celowanie w wrogie węgłe, by zadawać masowe obrażenia, przeplatanie ostrza z ołowiem – to działa znakomicie i chwilami przypomina zawrotne platformowe wrażenia z Ghostrunnera.

Zastrzeżenia? GameRant potwierdza, że trudno wyciągnąć wiele wniosków z demo tak skalibrowanego, by przekonywać. Chcielibyśmy zobaczyć, jak poziom trudności ewoluuje w czasie, czy bogactwo biomów utrzyma się w pełnej grze i czy system progresji oparty na latarniach zachowa swój urok po upływie euforii pierwszej godziny. Po datę premiery i praktyczne informacje odsyłamy do naszego dedykowanego artykułu.

Tymczasowy werdykt: zaczyna się bardzo mocno, jeśli reszta gry dotrzyma obietnicy złożonej przez te dwie strefy. Do zobaczenia w październiku, by to sprawdzić!
Udostępnij ten artykuł
Czy przekonuje cię soulslike z widokiem pierwszoosobowym w uchronii napoleońskiej?
Najczęstsze pytania
Czy Valor Mortis to naprawdę soulslike z widokiem pierwszoosobowym?
Jaki jest kontekst narracyjny Valor Mortis?
Jak funkcjonuje level design według preview?
Czy oprócz miecza są inne bronie?
Jakie wątpliwości pozostają według GameRanta?
Najważniejsze informacje
- Mechanika parady jest intuicyjna i satysfakcjonująca, zamieniając każdą udaną pojedynkę w choreograficzną i krwawą egzekucję.
- Zagnieżdżony level design działa doskonale, z mocami w stylu BioShock, które odblokowują skróty i zmieniają nawigację.
- Pojawienie się pistoletu w drugiej strefie wzbogaca rozgrywkę, pozwalając na płynne i zabawne przełączanie się między mieczem a ołowiem.
- Metaliczny sound design wzmacnia impact każdej udanej parady i pogłębia immersję podczas walki.
- Demo, choć skalibrowana, aby przekonać, pozostawia otwarte pytania dotyczące ewolucji trudności i różnorodności biomów w pełnej grze.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy i zabierz głos!
Android
iOS
Mac
Meta Quest 3
Nintendo Switch
Nintendo Switch 2
PC
PlayStation 4
PlayStation 5
PS VR2
Steam Deck
SteamVR
Xbox One
Xbox Series