- Strona główna
- Recenzje
- Beast of Reincarnation
- Test Beast of Reincarnation: styl jest, ale wykończenia ewidentnie brakuje – bilans Gamespot
Test Beast of Reincarnation: styl jest, ale wykończenia ewidentnie brakuje – bilans Gamespot
W skrócie
Beast of Reincarnation prezentuje kuszący system walki i zapadającą w pamięć oprawę artystyczną, ale rozczarowuje w innych aspektach: mdła fabuła, płaskie dialogi, robotyczne animacje i nierówne wykończenie techniczne. Game Freak próbuje sił w solowym action-RPG z potencjałem, ale gra nie realizuje swoich kinowych ambicji, za co Gamespot karze ją oceną 6/10.
Kupcie Beast of Reincarnation, jeśli szukacie action-RPG o wyrazistym stylu wizualnym i jesteście gotowi przymknąć oko na miałki scenariusz oraz nierówne wykończenie techniczne. Unikajcie go, jeśli liczycie na fabułę albo wymagacie chirurgicznej precyzji rodem z Sekiro.
Game Freak odchodzi od Pokémonów, by samodzielnie zmierzyć się z action-RPG, i ten zakład zasługuje na uznanie już na papierze. Historia rozgrywa się w roku 4026, w Japonii spustoszonej przez Blight, roślinną infekcję, która zmusiła ludzkość do przenoszenia dusz do golemów. Wcielacie się w Emmę, stoicką wojowniczkę towarzyszącą swojemu psu Koo, w polowaniu na Beast of Reincarnation, które prowadzi przez półotwarte strefy usiane bossami zwanymi Nushi.

System walki, który ma charakter
Prawdziwym argumentem sprzedażowym, według dziennikarza Gamespot, jest walka. Parowanie jest kluczowe, w stylu Sekiro: trzeba dobrze odczytywać wzorce ataków, odbijać w odpowiednim momencie, zapełniać pasek stagger, by wykonać finisher. Ciosy Emmy mają ciężar, dźwięk parowania jest satysfakcjonujący, a odblokowywane sztuki ostrza rozkwitają na ekranie w gigantyczne płatki przy trafieniu. To widowisko, na które trzeba zasłużyć.
Koo naprawdę zmienia zasady gry. Zatrzymując czas, by wydać mu rozkazy za pomocą punktów zdobywanych podczas parowania, żonglujecie agresywnością Emmy i psa, by otwierać okna na zadawanie obrażeń. Drzewka umiejętności obojga bohaterów są na tyle rozbudowane, że zachęcają do różnych stylów gry, nigdy jednak nie zmuszają do odblokowania wszystkiego.

Kierunek artystyczny również trzyma poziom: futurystyczna technologia i japońskie ruiny porośnięte roślinnością tworzą zapadające w pamięć krajobrazy, a projekt Emmy – kwiecisty warkocz, który wydłuża się wraz z postępami – to udany pomysł.
Fasada szybko pęka
Problem tkwi we wszystkim, co otacza ten rdzeń rozgrywki. Według Gamespot, dialogi są zdumiewająco płaskie, wspierane przez robotyczne animacje i pozbawione życia kreacje aktorskie. Emma praktycznie nie ma osobowości, jej interakcje z Koo nigdy nie rozwijają prawdziwej więzi, a półotwarte strefy zaczynają wyglądać identycznie już po trzeciej godzinie.

Co gorsza: połowa bossów gry zostaje ponownie wykorzystana w drugiej połowie z tymi samymi wzorcami ataków, co zdaje się zabijać całe napięcie. Do tego dochodzi kapryśna kamera przy starciach z dużymi Nushi, niespójny timing uniku oraz mikroprzycięcia zaobserwowane zarówno na PC (RTX 4080), jak i na Xbox Series X – problem, który Game Freak zapowiadał naprawić przed premierą.
Beast of Reincarnation pozostaje 25-godzinnym doświadczeniem, które pod względem czystej rozgrywki nigdy się nie ciągnie. Ale jeśli szukacie odpowiednika Sekiro czy Lies of P z do tego prawdziwą narracją, nie tutaj go znajdziecie. Gamespot przyznał grze ocenę 6/10: mamy do czynienia z tytułem o dobrych pomysłach, słabo zrealizowanych wokół systemu walki, który za to działa bez zarzutu.
Zalety
- Walka skupiona na parowaniu, wymagająca i satysfakcjonująca do opanowania
- Koo, mechanika wydawania rozkazów psu, dodaje prawdziwą warstwę strategiczną
- Kierunek artystyczny łączący biopunk, cyberpunk i solarpunk w spójny sposób
- Drzewka umiejętności wystarczająco bogate na kilka stylów gry
Wady
- Płaskie dialogi i kreacje aktorskie, postacie bez charakteru
- Bossowie recyklingowani w drugiej połowie gry, napięcie niemal zerowe
- Kapryśna kamera i niespójny timing uniku wobec dużych przeciwników
- Mikroprzycięcia na PC oraz poważne problemy z płynnością na Xbox Series X
Werdykt
System walki pełen dobrych pomysłów, pogrążony przez mdły scenariusz i ewidentny brak wykończenia.
Udostępnij ten artykuł
Czy Beast of Reincarnation kusi was mimo wad fabularnych?
Najczęstsze pytania
Czy walka naprawdę przypomina Sekiro?
Ile trwa gra?
Dlaczego Gamespot przyznaje ocenę 6/10, skoro są dobre pomysły?
Czy Emma ma ciekawą osobowość?
Czy projekt częściowo otwartych obszarów jest dobry?
Najważniejsze informacje
- Walka naprawdę działa: parowanie w centrum mechaniki na wzór Sekiro, ciężkie ciosy, a duet Emma-Koo tworzy prawdziwą taktyczną głębię.
- Kierunek artystyczny łączy futurystyczną technologię z japońskimi ruinami zarośniętymi roślinnością, tworząc zapadające w pamięć lokacje, mimo że obszary zaczynają się z czasem powtarzać.
- Dialogi są zdumiewająco płaskie, a robotyczne animacje zabijają wszelką immersję narracyjną i osobowość Emmy.
- Bossowie są recyklowani w drugiej połowie gry, powielając te same schematy ataków, co niszczy napięcie i zainteresowanie na przestrzeni 25 godzin.
- Kapryśna kamera podczas walk z dużymi bossami oraz mikro-przycięcia zauważone zarówno na PC, jak i na Xbox Series X utrzymują się mimo obietnic poprawek.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy i zabierz głos!
Android
iOS
Mac
Meta Quest 3
Nintendo Switch
Nintendo Switch 2
PC
PlayStation 4
PlayStation 5
PS VR2
Steam Deck
SteamVR
Xbox One
Xbox Series